mama na etacie
14th Maj

Zapewne każda kobieta stanęła przed tym dylematem. I bez względu na to jaką decyzję podjęła, wątpliwości pozostały. Bo czy można w tym przypadku wybrać właściwie? Koszt każdej decyzji jest wysoki.

Macierzyństwo to niezwykle ważne wydarzenie w życiu kobiety. Nikt nie jest w stanie zastąpić dziecku matki, zwłaszcza w pierwszym roku życia. Później pewnie też, chociaż jest już zdecydowanie łatwiej.

Mama w domu
Bez wątpienia czas poświęcony dziecku przez matkę to najlepsza inwestycja w jego rozwój. Dużo się na ten temat mówi, pisze, często dyskutuje. Zdawać by się mogło, że wybierając tę rolę życiową kobiety powinny czuć się niezwykle komfortowo. Żadne rozterki nie powinny wchodzić w grę. Tymczasem…

Kiedy sięgam pamięcią do chwil, gdy przebywałam na urlopie macierzyńskim, nie wyłania mi się obraz szczęśliwej, spełnionej mamy. I nie chodzi tu o nieprzespane noce, monotonne obowiązki domowe i zupełny brak czasu dla siebie. Chodzi raczej o reakcję otoczenia na to, że aktualnie „siedzę w domu”. Dokładnie pamiętam ironiczne komentarze innych „zapracowanych mam”, spotkanych przypadkowo na popołudniowych spacerkach z dziećmi.

– Ooooooo… pani ma trójkę? Współczuję. Na okrągło zupki, kupki… To musi być naprawdę męczące. Ja na pewno nie dałabym rady. Ja to na skrzydłach do pracy uciekłam!

Co dziwne – a może nie? – wypowiedzi tego typu zawsze padały z ust kobiet. Dziś myślę, że były one wyrazem zagłuszania własnych dylematów i wewnętrznych rozterek. Wtedy tego nie rozumiałam i winy szukałam w sobie: „Może decyzja o rocznym wychowawczym nie była najlepsza? Może rzeczywiście powinnam wrócić jak najszybciej do pracy? Może trójka dzieci to w dzisiejszych czasach przegięcie?”

Mogę się tylko domyślać co czują matki, które na rzecz opieki nad dziećmi w ogóle zrezygnowały z życia zawodowego. Bez wynagrodzenia, ubezpieczenia i prawa do emerytury. Za to z łatką sfrustrowanej “kury domowej”. Wizerunek “Matki Polki” hołubiony jest tylko w literaturze.

Mama na etacie
Do pracy też wracałam jak na skrzydłach. Postanowiłam, że udowodnię wszystkim, że można pogodzić życie prywatne i zawodowe. Patrząc z boku, pewnie mi się udało. Ale…

Dylematy pozostały
Coraz częściej łapię się na tym, że tęsknię do chwil, kiedy byłam przy dzieciach non stop. Kiedy poświęcałam im sto procent uwagi. Paradoks polega na tym, że  wtedy tęskniłam za tym, co mam teraz.

Sądzę, że nie warto rozmieniać na części pierwsze decyzji, które podjęłyśmy. Bez względu na to jakie one są. Lepiej skupić się na chwili przeżywanej „tu i teraz”.

Comments (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.